środa, 11 kwietnia 2018

Ciotka Baśka


Ten dzień była smutny, a mimo to jakoś krzepiący. Pokazał, co się naprawdę liczy. Pożegnanie z ciotką (z prawej) niespodziewane, ale - może dzięki bliskości dopiero co minionych świąt - niepozbawione nadziei, że jest w tym wszystkim jakiś ukryty sens. Ciotka żyła w biegu, rządziła, krótko i celnie rozdzielała zadania, była rzutka, używała dosadnych słów, spalała się w pracy, ale tak właśnie chyba chciała - to był Jej żywioł, jej powietrze. Wiedziałem, że była dobra i nie potrzebowałem na to dowodów - jednak dzisiaj podczas pożegnania dotarło do mnie jak rozległe były wpływy jej dobroczynności, jak wielu coś Jej zawdzięczało. Ślad, który zostawiła będzie trwał. Nie tylko w historii rodzinnej.    

niedziela, 14 stycznia 2018

niedziela, 7 stycznia 2018

Był sylwester kiedyś


Wraca do mnie co roku, w momencie zmiany kalendarza, nostalgiczne wspomnienie pewnej nocy sylwestrowej sprzed lat. Nabrała w moim umyśle cech mitycznych. Znalazłem jednak zdjęcia, o których w międzyczasie zapomniałem, i zyskałem pewność, że to się wydarzyło. 

PS. Mam nadzieję, że sportretowani nie poczytają mi zamieszczenia tych kilku kadrów.    

niedziela, 24 grudnia 2017

niedziela, 10 grudnia 2017

czwartek, 23 listopada 2017

Duma na białym tle


Smutek dojmujący. Quo vadis?

środa, 8 listopada 2017