wtorek, 29 września 2015

Jerzy Kłoczowski


W najnowszym numerze "Newsweek Historia" (10/2015) przeczytać można ostatnią część dziennika Janka Rydzka - powstańca kompanii B1 z Mokotowa, który został rozstrzelany przez Niemców w dniu kapitulacji dzielnicy 27 września (po opuszczeniu kanału, którym próbował bezskutecznie przedostać się do Śródmieścia, w górnym biegu ulicy Dworkowej). Dziennik Janka, zapisany w małym notatniku, ocalał dzięki Jerzemu Kłoczowskiemu. Jego opracowywanie było dla mnie nie tylko poznawczo ciekawym, ale także ważnym, doświadczeniem. Odkrycie, że to profesor Kłoczowski ocalił ten zapis i świadomość, że będziemy mogli o tym porozmawiać, stanowiły przeżycie. Rozmowa poprzedza w tym numerze publikację dziennika. Polecam lekturę.  

niedziela, 20 września 2015

wtorek, 15 września 2015

środa, 2 września 2015

czwartek, 27 sierpnia 2015

Karta 84


Tak się złożyło, że będzie kolejny wpis pasma promocyjnego (ze zdjęciami nie zerwałem; filmy ostatnie w wołaniu, powinienem wkrótce wrócić do standardu). 

Szczerze namawiam do zakupu i lektury ostatniej "Karty". Tematem numeru jest ukraiński Majdan – zapis trzech przełomowych miesięcy 2013/14 podczas których obywatele wyszli na ulice i powiedzieli władzy zdecydowane nie; miesięcy dramatycznych. Większość z nas mogła o tym przeczytać w gazetach lub zobaczyć w telewizji. Tu można przeczytać zapis bardziej bezpośredni, bo teksty uczestników i świadków tego zrywu. Równorzędnym elementem całości są także zdjęcia.  

Poza tym w numerze: o narodzinach niezależnej Norwegii w 1905 (jakże inny od współczesnego obraz tego kraju), dziennik żołnierze armii Andersa, ale nie mający charakteru faktograficznego zapisu, a bardziej zapisu stanu ducha – wątpliwości, wewnętrznych napięć. Całość zobrazowana ciekawymi zdjęciami, a przede wszystkim niesamowitymi akwarelami samego autora. 

Bardzo ciekawy tekst o bitwie pod Lenino, która przez lata PRL-u obrosła propagandową legendą i fałszem. Tu obraz obdarty z tych zafałszowań.

Poza tym tekst młodej lekarki, której "postawa klasowa" wydała się podejrzana gorliwym funkcjonariuszom partyjnym doby stalinizmu oraz lat późniejszych; a ostatecznie stała się powodem jej decyzji o emigracji.  

Na koniec refleksje Wiktora Woroszylskiego dotyczące drugiej tury wyborów prezydenckich z 1990 roku, gdy Lech Wałęsa walczył o głosy ze Stanisławem Tymińskim. 

Warto przeczytać!  

środa, 19 sierpnia 2015

Berlingowcy


Podtrzymując pasmo promocyjne: zachęcam do lektury książki, którą wydały wspólnie RM i KARTA. Składa się z dwóch, wzajemnie przenikających się części: wspomnień dziewięciu autorów, żołnierzy popularnie, chociaż nie do końca adekwatnie, określanych mianem "Berlingowców" oraz komentarza historyka  Marcina Białasa, który kreśli całościowy kontekst historyczny. Moja rola polegała na znalezieniu tekstów, ich wyborze, ułożeniu. Z zapałem przystąpiłem do pracy, bo interesował mnie temat  widziałem potrzebę opowiedzenia go losami konkretnych ludzi, bo w wielkich narracjach historycznych człowiek najczęściej przepada. A już w takich, które zostają zaprzęgnięte do doraźnych polityk historycznych jego szanse na wydobycie słyszalnego głosu maleją dodatkowo. Z zapałem także kończyłem pracę – przeświadczony, że wysiłek się opłacił. Cieszę się, że miałem swój udział w tym przedsięwzięciu. Książka została zauważona, mam nadzieję, że realnie przyczyni się do "odczarowania" tematu. Na początku sierpnia była przedmiotem dyskusji w "Klubie Trójki", prowadzonym przez Jerzego Sosnowskiego. Jest podcast tej audycju pod tym adresem, więc sprawa jeszcze nie całkiem przebrzmiała. 

sobota, 1 sierpnia 2015

Jan Rydzek


W ostatnim "Newsweek Historia" można przeczytać pierwszą część niepublikowanego dotychczas dziennika powstańca z Mokotowa (żołnierza kompanii B1, pułku "Baszta") – Janka Rydzka "Janka". Zginął w egzekucji 27 września, tuż po kapitulacji Mokotowa, podczas której Niemcy rozstrzelali 120 osób, które opuściły kanał włazem przy ul. Dworkowej. Już sam fakt, że ten dziennik przetrwał stanowi historię sam w sobie. A stało się to w innych okolicznościach niż zachowane w pamięci rodziny i opisane przeze mnie we wprowadzeniu. Udało mi się je ustalić ponad wszelką wątpliwość dopiero trzy dni temu. Całe szczęście będzie jeszcze szansa do tej historii nawiązać i podzielić się aktualnym stanem wiedzy, bo kolejna część dziennika zostanie opublikowana w kolejnym numerze. 

Dziennik jest cennym dokumentem świadczącym o powstańczej codzienności żołnierzy Mokotowa. Dla mnie lektura była dużym przeżyciem – szczególnie, gdy zacząłem odcyfrowywać pseudonimy kolegów; zobaczyłem ilu z nich i kiedy zginęło, próbowałem ustalić, którzy jeszcze mogą żyć. Dzięki lekturze dobrze znane mi dotychczas miejsca: szkoły na Narbutta i Różanej, Dom Wedla, Królikarnia i wiele innych, mogłem zobaczyć z całkiem innej perspektywy – naznaczone historiami bardzo konkretnych ludzi, którzy się w tym zapisie pojawiają. Lekturę dziennika polecam jednak nie tylko mieszkańcom Warszawy.

PS. Obchody powstania coraz bardziej niepokojące – gwizdy i oklaski już nawet nie robią takiego wrażenia, jak te wszystkie koszulki, opaski, emblematy. Na Powązkach widziałem dzisiaj człowieka w koszulce z jakąś karykaturą Piłsudskiego i niby-cytatem: "Bić k... i złodziei, mości hrabio". Na koniec na stacji metra berbeć na oko lat 6, z biało-czerwoną opaską WP i plastykowym pistoletem, składał się do strzału kryjąc się za jeden z filarów. Smutne obrazki.  

środa, 22 lipca 2015

Urodziny PKiN


Pałac Kultury i Nauki obchodzi dzisiaj 60 urodziny. Z tej okazji okolicznościowy wpis - Muzeum Techniki (zdjęcia z kwietnia tego roku), które mieści się w Pałacu. Miałem autentyczną radość z tych odwiedzin; zaskoczyło mnie to miejsce. Chłopcom też się podobało. Jedną rzeczą to muzeum przerasta te wszystkie nowoczesne - jest wehikułem czasu. Muzeum w muzeum. Ja bym tam nic nie zmieniał. Serio!

piątek, 17 lipca 2015

Budda


Budda też mieszka na grodzonym osiedlu. Ale czy osiągnie tam oświecenie?

sobota, 4 lipca 2015

środa, 24 czerwca 2015

W komplecie


Nareszcie. A kto złoży młodszej siostrze łóżko lepiej niż starsi bracia?    

piątek, 12 czerwca 2015

Wyścigi konne


Tor na Służewcu został otwarty w czerwcu 1939 roku. Już data pobudza wyobraźnię. Ponadczasowa architektura autorstwa Zygmunta Plater-Zyberka (funkcjonalizm przelany do transatlantyckiego liniowca) nie zestarzała się i budzi zachwyt. Dużo tam zieleni i ciekawych zakamarków do eksploracji (szczególnie w okolicach stajni i domów wielorodzinnych zbudowanych dla pracowników toru). Gdy odbywają się gonitwy dodatkową atrakcję są bywalcy, z których część ma za sobą co najmniej pięćdziesięcioletni staż wizyt. Można też obserwować emocje, które wywołuje hazard oraz odnaleźć rekwizyty, które coraz rzadziej znajdzie się w naturze - dla przykładu: seta, kawa po turecku w szklance ze spodkiem i bez uchwytu, której picie wymaga specjalnej techniki. 

Byliśmy tam niedawno, ale - ponieważ nasz czas gwałtownie przyśpieszył dzień po wizycie tam - dzieli nas od tego momentu epoka.